|
Ostatnie wpisy
Tagi
|
Wpisy z tagiem: Amur
piątek, 13 sierpnia 2010
Chabarowsk
Wtorek, 10 sierpnia. Rano około 10 wysiadamy w Chabarowsku. Pociąg do Władywostoku mamy o 19.40. Na początek prysznic i przechowalnia bagażu. Wychodzimy na miasto i zaczyna się ulewa. Postanawiamy podjechać do centrum tramwajem - może w międzyczasie przestanie padać. Wysiadamy przy placu Lenina. Trochę zdjeć, idziemy w strone Ussuryjskiego bulwaru. Leje tak, że chowamy się w pierwszym napotkanym barze. 20 minut na mieście i jesteśmy przemoczeni. Posilamy się pizzą i kanapkami z mikrofali :( Gdy przestaje padać, idziemy prospektem w kierunku portu rzecznego nad Amurem. Przeogromne kałuże. Studzienki kompletnie nie dają sobie rady z tą ilością wody. Za to w przeciwieństwie do poprzednich miast, kierowcy zatrzymują się, gdy piesi chcą przejść przez ulicę. W międzyczasie robi się gorąco. Grupa kupuje bilety na rejs statkiem wycieczkowym po Amurze. Ja sobie odpuszczam, bo mam chwilowo dosyć pływania. W międzyczasie odwiedzam cerkiew Matki Boskiej przy placu Komsomolskim.
A potem po prostu siadam nad Amurem i kontempluję miejsce i czas, w którym jestem. Chabarowsk jest cudny. Po Irkucku, to drugie miasto które mnie w tej podróży oczarowało. Już całą grupą idziemy do pomnika Murawjewa i pod wieżę-pomnik ku czci orkiestry wojskowej, rozstrzelanej w czasie wojny domowej, za odmowę zagrania hymnu Boże chroń cara. W wieży jest aktualnie restauracja, ale kelner sam nas zaprasza do środka, żebyśmy z tarasu mogli zrobić zdjęcia. Cudne miejsce.
Potem przepiękną ulicą Szewczenki idziemy do placu Komsomolskiego. Stąd ruszamy główną ulicą Chabarowska: Murawjewa-Amurskiego.
Podziwiając stare i piękne kamienice, szukamy miejsca żeby coś zjeść, ale wszędzie jest drogo. Ja sobie odpuszczam szukanie knajpy. Ruszam w strone soboru .... (?) Czyli powrót do placu Komsomolskiego i stamtąd marsz w lewo, ulica Turgieniewa. Chabarowsk położony jest na wzgórzach, wiec dosyć często idzie się pod górę albo z góry. Sobór znajduje się niedaleko brzegu Amuru, i gdy sie go obejdzie, to z tyłu mozna znów podziwiać przepiękną panoramę Amuru.
Czas na powrot na dworzec. Po drodze jakieś nieduże zakupy. Ponieważ czasu nie mam za dużo, po jakimś czasie pytam przechodniów (chłopak i dziewczyna) czy daleko do dworca. I okazuje się, że pomylily mi sie prospekty i idę nie tym prowadzącym prosto na dworzec, a takim, który odchodzi w bok.
Mam 20 minut do zbiórki i kawał drogi do pokonania. Moi nowi znajomi proponują, że mnie podprowadzą do autobusu bo i tak idą w tą samą stronę. Rozmawiamy skąd jestem, dokąd jadę, dostaję na pamiatkę bransoletkę :) Idziemy dosyć wolno, bo im się nie śpieszy. Pytam, jak można złapać taksówkę, bo wiem, że inaczej się nie wyrobię. Stają po prostu na poboczu i zaczynają łapać stopa. Wyjaśniają mi, że w Chabarowsku to szybszy i tańszy sposób niż oznakowana taksowka. Przez parę minut nic się nie zatrzymuje, i nagle - podjeżdża nowiutki, czysty, czarny, nowoczesny samochód, taki jakie lubię :) Moi znajomi uzgadniają cenę, kierowcy dobrze patrzy z oczu, więc wsiadam. Znowu opowiadam skąd jestem, dokąd jadę i oczywiście pytam co to za samochód. Mówie że to naprawdę "priekrasnaja maszina". Okazuje się, że to najnowsza Wolga, ma przejechane tylko 200 km. Cześci amerykańskie, montowana w Rosji. Tyle zrozumiałam. Super. Kiedyś czarną wołgą straszono dzieci :) Dojeżdżam do dworca, zabieramy rzeczy z przechowalni i idziemy na peron. |