|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Trasa Krugobajkalska
6 sierpnia, piątek. Pociąg mamy o 7. Okazuje się, że trafiamy na specjalny pociąg turystyczny - jeździ tylko w piątki, do Sludjanki, a potem do Portu Bajkał. Nie mamy biletów, ale udaje się nam załapać na przejazd. W wagonie same wycieczki. Koreańczycy oraz Rosjanie. W innych wagonach jeszcze Niemcy.
Rosjanie, a raczej Rosjanki, rozkładają jedzenie. Popijają jakieś wino domowej roboty i zaczynają śpiewać ludowe przyśpiewki. Trudno się zorientowac jaki to język (śpiewają nie tylko po rosyjsku) ale i tak fajnie posłuchać. Zmieniamy plany. Nie wysiadamy w Sludjance, ale skorzystamy z okazji i pojedziemy do Portu Bajkał. Tym sposobem przejedziemy cała trasę krugobajkalską. Trasa Krugobajkalska to najpóźniej wybudowany odcinek Wielkiej Transsyberyjskiej Magistrali. Ma 330 km długości i jest uważana za odcinek najpiękniejszy. Budowa tej trasy (1902-1905) była bardzo ciężka, szczególnie na odcinku Kultuk - Port Bajkał. Na każdy kilometr zużyto 1 tonę materiałów wybuchowych, żeby poprowadzić tory wzdłuż skalistego brzegu Bajkału. Na całej trasie jest 38 tuneli, z czego najdłuższy ma prawie 800 metrów długości. Pociąg jest przewidziany wyłącznie dla turystów. Jest przewodnik, który co jakiś czas opowiada o tym co po drodze. Do tego często są dosyć długie przerwy - koło 30 minut. Pierwszy postój - w Sludjance.
Oglądamy marmurowy dworzec, cerkiew i kupujemy na peronie wędzone ryby (tym razem omule wędzone na gorąco - rewelacja), piwo i chleb. Czas na śniadanie. Pociąg jedzie 20 km/h, tory prowadzą samym brzegiem Bajkału. Dużo bardziej niż w podróży wodolotem, można zachwycić się pięknem Bajkału.
Cała podróż trwa do 18, czyli 11 godzin. Po jakimś czasie zaczyna nam się nudzić. Jest dużo postojów, można się przejść, zrobić zdjęcia. Koło 15 mamy postój 1,5 godziny. Jest czas na obiad i kąpiel w Bajkale.Ta ostatnia tylko dla najbardziej zahartowanych - temperatura wody 10 stopni. Do wody wchodzą nasi panowie oraz jeden Koreańczyk. Po jakimś czasie drugi. A na brzegu - reszta wycieczki robi im zdjęcia. Gdy Koreanczycy stają w wodzie koło naszych chłopaków, dopiero widać, jakie z Koreanczyków pokurcze :) Na zakończenie kąpieli częstujemy Koreańczyków czosnkiem syberyjskim. Widać, że to dla nich nowy smak :) W czasie dalszej podroży trwa zacieśnianie więzów polsko-koreańskich. Jest to o tyle trudne, że Koreańczycy nie znają ani angielskiego ani rosyjskiego. Ale dajemy rade - na migi i rysując obrazki. Jeden z naszych kolegów jest podrywany i podszczypywany przez Koreańczyków. Mamy niezły ubaw bo Koreańczycy zachowują się śmiało i nie bardzo wiadomo jak zareagować. Na całe szczęście po jakimś czasie dają sobie spokój. Rozmowa przechodzi na koreańskie marki. Koreańczycy się dopytują jakiej marki mamy telefony. Jeden Sony, reszta Nokia. Żadnego Samsunga. Ale ktoś ma laptopa Samsunga, ktoś samochód Daewoo, wiec Koreańczycy się rozpromieniają. Potem rozmowa schodzi na to, kto ile ma dzieci, w jakim wieku, ile mamy lat, w jakim wieku w Polsce zakłada się rodzinę a jak to jest w Korei. Zgodnie z planem dojeżdżamy do Portu Bajkał koło 18. czwartek, 12 sierpnia 2010, transsib2010
|