Blog > Komentarze do wpisu
Port Bajkał

Bardzo szybko znajdujemy nocleg. Wystarczyło spytać się w sklepie z pamiątkami na dworcu. Warunki bardzo skromne. 3 osoby mają łóżka, reszta będzie spać na podłodze na karimatach. W obejściu nie ma studni, nie ma łazienki, ale jest bania :) Wodę gospodarz nosi z innego obejścia.

Idziemy się przejść - zobaczyć przede wszystkim jak Angara wpada do Bajkału. Po drugie - port. Kilkanaście zdezelowanych statków, jakieś maszyny, śmieci, rozwalające się domy. A jednak ludzie tu mieszkają. Widać, że osada umiera.

Gospodarz jest bardzo gościnny: parzy herbatę, udostępnia internet, przyrządza "pozy" (pyzy z baraniną), które mrożone kupiliśmy w sklepie, chętnie z nami rozmawia i puszcza ludową muzykę. W końcu szykuje banię.

Ale nie potrafimy zrozumieć, że młody w sumie człowiek, na poziomie, oczytany, mieszka w takich warunkach i mu to nie przeszkadza. Nie ogarnie podwórka (chwasty do pasa), nie podciągnie wody, nie ogarnie domu. Mieszka w syfie i wcale mu to nie przeszkadza.

Po kolacji idę dosłownie w kapciach, na drugą stronę torów, na pocztę, wysłać kartki do rodziny. Wylądowaliśmy na końcu świata.

czwartek, 12 sierpnia 2010, transsib2010